Obiecalem sobie ze juz nie bede wiecej tracic nerwow wchodzac na ten temat, ale czytajac to co napisal Ownon nie sposob sie z tym nie zgodzic. Chodzi mi o to, ze temat ten mial byc miejscem spotkania miedzy srodowiskiem graczy, a osobami kompetentnymi, "odpowiedzialnymi za xboxa w Polsce". Cieszylem sie, ze powstal. Tymczasem druga strona okazala sie generalnie jedynie ogniwem laczacym z centrala, ktore po 40 minutach na stronie i odpowiedzi na zaledwie kilka pytania, uznalo ze praca zostala zakonczona. Autentycznie poczulem sie jakbym dostal po twarzy. Nie chce wiedziec jak poczuci sie Ci, do ktorych pytan nawet nie nawiazano. Wydaje mi sie ze poswiecenie jednego dnia w miesiacu dla graczy, ktorych zadowolenie decuduje o sukcesie kazdego produktu na rynku, nie jest wielkim problemem.
Z innej beczki - ostatnio wyskoczyl mi ring of death. Musze przyznac, ze proces serwisowania odbyl sie rewelacyjnie, bylem bardzo zadowolony. W 2 tygodnie do Frankfurtu i z powrotem. Pomyslalem, ze serwis osiagnal naprawde godny, europejski poziom. Przy okazji gratuluje. Ale na milosc boska., o marketingu czy PR to Microsoft Polska nie ma bladego pojecia. Albo zatrudnia niewlasciwych ludzi (a to sie dobrze sklada bo wlasnie szukam pracy).
P.S. I na zakonczenie jeszcze raz chcialem powtorzyc, ze w moim odczuciu polonizacja Vivy Pinaty nie powinna byc zadaniem priorytetowym dla firmy bo w ten sposob rynku sie nie zdobywa (z calym szacunkiem do gry i jej milosnikow). Majac do dyspozycji tak potezne narzedzie marketingowe jak xbox live naprawde od lat nie moge sie nadziwic czemu nie jest u nas wykorzystywane. Dla mnie to po prostu grzech. To jak spalenie kuponu lotto z trafiona szostka. Pozadrawiam graczy oraz Microsoft, ktory zachecam do refleksji i mam nadzieje na bardziej zazarte dyskusje w "najblizszym mozliwym momencie".